poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Robakowe mieszkanie

Jedną z opcji jaką stosuje wielu rodaków naszych, bo posiadać swoje lokum, jest mrówcza praca i cierpliwość. Bez kredytów, bez zobowiązań wobec banków czy też innych okrutnych instytucji, jedynie trud, pot i zaciśnięte zęby. Zawsze myślałem, że tego typu pomysł na nieruchomość to już przeżytek, i raczej spotykało się go wśród przedstawicieli pokolenia naszych rodziców. A tu się okazuje, że i pośród moich znajomych znajdują się tego typu bohaterowie. Kolega niedaleki, zwany powszechnie Szkodnikiem, hołduje takiej własnie metodzie(przynajmniej tak uważa). Jak mu biadoliłem, jak to u nas źle, jak strasznie, że to nie daje rady w swoim niemalże słusznym wieku, bezboleśnie dorwać jakiegoś mieszkanie, rzekł był: " Co tak beczysz? Przecież możesz se kupić działkę, potem możesz doskładać kasy, zalać fundamenta, potem jakaś cegła, i będzie jedna, potem dwie ściany....no i za 20 lat mamy dom. Sam tak robię." Pomysł przecudny, ale odstrasza mnie motyw dłubania po godzinach pracy w tymże moim przyszłym, własnym domu, w czasie, kiedy to powinienem podnosić swoje kwalifikacje zawodowe, uczyć się, bądź odpoczywać. Poza tym, ów kolega, nie do końca hołduje tej metodzie, bo należy do tych szczęśliwców, którzy działkę posiedli po rodzicielach, mury w sporej mierze również. Czyli taką opcje owszem można uważać za słuszną, jeśli nie jest to praca u podstaw, a jedynie praca przy wykończeniu. To bym się zgodził. Mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że spora grupa ludzi, tak właśnie czyni, taki ma plan, i tak go realizuje. Podziwiam, może za te 20 lat będą dawali jakieś medale za tak heroiczny wysiłek?  Nawet jeśli będą, ja się na to nie pisze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz