sobota, 30 lipca 2011
Ostatnio przyszła nowa myśl do głowy....a gdyby tak, podpisać pakt z diabłem, wziąć ten zakichany kredyt, nabyć mieszkanie, np 3 pokojowe i wynająć dwa pokoje studenciakom. Myśl cudna, mieszkasz sobie u siebie, ty jesteś szefem, a inni ci jeszcze płacą i wspierają walkę z kolejnymi ratami spłaty. Ale każda tego typu myśl w swej cudowności po niedługim czasie od pojawienia się, rodzi wątpliwości. Z tą właśnie również się tak stało. A myśli owe były treści następującej: jak długo będziesz mógł komuś wynajmować pokoje? dasz rade współżyć z hałaśliwymi żakami, którzy egzystują od imprezy do imprezy? czy w ogóle będą chętni? No właśnie. Ponoć liczba studentów maleje, a ci którzy są lub będą, dzielą się na dwie grupy: tacy którzy lecą maksymalnie po kosztach(tacy pewnie pójdą w akademik, albo byle jaką norę, którą moje mieszkanie przecież nie będzie), albo najmują dzięki kasie bogatego tatusia lokum full wypas(taki punkt widzenia naświetlił mi wcześniej tu wspomniany kuzyn, zwany też Amonem, no i brat mój rodzony niejaki M.). No i kolejny genialny pomysł upada...jak upadnie, narodzi się zapewne kolejny. Może taki w tym sens....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz